Moi drodzy,
I oto stało się. Trzymam ją w swojej dłoni, delikatnie przejeżdżając wskazującym palcem po jej krągłościach, pieszcząc ją ręką na każdy możliwy sposób. Przybliżam jej korpus do mojej twarzy, zachwycając się cudownym odgłosem, który wydaje, kiedy tylko ją delikatnie docisnę. To uczucie, które mnie ogarnia, smakuje niemalże jak miłość, jak ciasteczka korzenne w wigilijny poranek.
Nie chcę narzekać, na to, ile nocy straciłam na myślenie o niej, na pożądanie jej. Nie będę też marudzić, ile to wyrzeczeń mnie ona nie kosztowała, jeżeli mam ją już na własność. Najważniejsze, że jest już moja i że jest cyfrowa, nie tak jak jej poczciwa poprzedniczka Minolta, która jest, de facto, swojego rodzaju weteranem wśród aparatów fotograficznych. Niemniej jednak, nie o niej dziś
Zbierałam, ciułałam, biedę klepałam, ale mam ją! I wierzcie mi lub nie, ale zdjęcia robić będę jak skończę mój aktualny projekt od przyszłego tygodnia. Wiadomo, praktyka czyni mistrza, dlatego też tutaj pojawia się odezwa do was kochani.
Plener z Kredką! Tematyka różna (pomysłów, aż zbyt wiele się spłodziło przez te wszystkie lata). Wymagana cierpliwość.
AND IT IS ON!
-
Mood:
Triumph -
Listening to: Placebo
-
Reading: Cortazar <3
-
Watching: HIMYM
-
Playing: this crazy dance called life